wtorek, 1 kwietnia 2014

PinkJoy- kiepski żart na prima aprilis

Marcowe pudełko Shiny poświęciłam na rzecz Pinkjoy. Pudełka te oferują produkty z każdego zakątka świata w zależności od edycji. Poprzednia zawierała kosmetyki rosyjskie, ta- włoskie. Co znalazłam w środku i czy jestem zadowolona dowiecie się po przeczytaniu:]




Odwrotnie proporcjonalnie do nazwy pudełko nie jest różowe. Ot, zwykły biały kartonik, większy niż te z SB. Dobrze, że nie grzeszy urodą to nie będzie szkoda wyrzucić, tak jak mam z pudełkai z Shiny. Na nieszczęście po wzięciu do ręki, niepokojące lekkie...

Nie powiem, ale po zobaczeniu wypchanego po brzegi pudełka z poprzedniej edycji nastawiłam się na bogactwo włoskich mazideł a tu małe rozczarowanie....




Taki przeciąg, że wiatr hula...Gdzie te kosmetyki!? Tak jak w każdym pudełku na początek otrzymujemy karteczkę z zawartością:


Ło hoho, aż 6 produktów. Czytam...patrzę w pudełko. Pierwsza moja reakcja: Oszukali mnie! Nie mam wszystkiego!. Po zapoznaniu się bliżej okazało się, że są tylko 3 pełnowymiarowe produkty a reszta miniatury.... Miejsca w pudełku tyle, że wioskę Smurfów by założył....

Po kolei wygląda to tak:

1- żel do mycia ciała 






Żel to jest coś do czego nie przykuwam zbytniej uwagi jeśli chodzi o pielęgnacje. Ma myć, resztę załatwi dobry balsam. Jako produkt pudełkowy średnio mi pasuje. Ale ok, niech będzie, że poczuję powiew włoskiej bryzy...

2. eyeliner w pędzelku






Taaa...padło na to pudełko bo mówili, pisali, oznajmiali, że dlatego jest takie WOW i unikalne bo nie ma kolorówki tylko sama pielęgnacja... Auć, sparzyłam się. Niech już będzie, przygarnę dziada mimo, że mam dwa w kolejce.

3. Wysuszacz do lakieru






kolejny produkt typowo "pielęgnacyjny". Niemniej jednaj jest to jedyny produkt, który przypadł mi do gustu ze względu na to, że nie miałam nigdy styczności z wysuszaczami .

To tyle jeśli chodzi o pełen wymiar, teraz miniatury

4. krem do twarzy 





Dobrze, że chociaż ma korek to sie nie wysuszy... Szkoda, że miniatura...

5. krem do rąk i mydełko- produkt POLSKI!








Umówmy się...zamawiam pudełko z włoskimi to po jakiego czorta mi polskie wciskają. Oczywiście miniatury...miniaturowe miniatury. Pokuszę się o słowo- próbki, saszetki. Dno.

Podsumowując:

Pudełko kosztuje nas 49zł już z przesyłą. Czeka się na nie dość długo od chwili zamówienia bo czekamy aż prawie wszystkie się sprzedadzą. Ja zamówiłam na początku miesiąca. Po wysłaniu docierają szybciutko. Nastawiłam się na pielęgnację tak jak to było w poprzedniej edycji. Chciałam poznać włoskie tajemnice piękności, kremy, żele do twarzy , peelingi itp, a co dostałam?! Eyeliner i wysuszacz lakieru...Na prawdę po takich produktach można jakkolwiek poczuć włośki klimat?! Myślałam, że dodadzą jakiś kosmetyk typowo włoski, nie wiem...coś do włosów na przykład... Na prawdę nie czerpię przyjemności z używania saszetek bo choćby nawet gdyby próbka okazała się fenomenalna to nie pojadę do Włoch po pełen wymiar!

Mogłam zamówić Shiny...


A Wy co myślicie o tym pudełku? Podoba się zawartość czy byłybyście zawiedzione? Jestem szalenie ciekawa komentarzy:] 


14 komentarzy:

  1. Nie wiem jak w PinkJoy, bo żadnej informacji znaleźć nie mogłam, ale Shiny i Glossy zawsze wyraźnie zaznaczało jest jest to pudełko z minimum pięcioma MINIATURAMI (przynajmniej tak było na początku), więc to żadne zaskoczenie. A 3 pełnowymiarowe to AŻ trzy. Jeżeli chodzi o produkty polskie - o tym wiemy z oficjalnej strony, że w każdym pudełku wspierane są również produkty polskie, więc dla mnie również żadne zaskoczenie. Zapewne jeszcze ochłoniesz i inaczej podejdziesz do sprawy ;) Dla mnie jednak otrzymanie kosmetyków, nawet miniaturowych, których nie znajdę w Polsce i za które płacę prawie o połowę mniej niż są warte to fajna sprawa, nie ma co narzekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczę jakie będę mieć podejście jutro:p

      Usuń
    2. Tak jak mówiłam, pudełko rosyjskie miało 5 pełnowymiarowych produktów i wszystkie rosyjskie i dlatego moje oczekiwania były tak wielkie.

      Usuń
  2. Dlatego ja się nie bawię w te pudełka, chociaż nie powiem, na początku kusiło mnie żeby sprawić sobie "małą przyjemność". Z tym że przyjemność nie taka mała - za 5 dych kupię sobie jeden/dwa fajne produkty, a nie żele do ciała (obojętnie mi jakich używam) czy eyelinery (do oddania, używam w żelu). i jeszcze pudełko brzydkie;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze prawisz:] 5 dych to dla mnie dużo tak czy owak. Z drugiej strony, to co nas przyciąga do tych pudełek to odrobina dreszczyku przy otwieraniu :p

      Usuń
  3. Faktycznie jak widać można się rozczarować jak otworzy się takie pudełeczko :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem chyba jedyną posiadaczką tego pudełka, która jest niezadowolona... Każdy na blogu zachwala zawartość, może ja się nie znam? :]

      Usuń
  4. Rzeczywiście, kiepski żart :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro już 3 osoby są na nie, łącznie ze mną, to coś jest na rzeczy. Już myślałam, że to moje fanaberie :p

      Usuń
  5. Ja bym była z niego w sumie zadowolona :)
    Dobrze, że z boku dopisali ceny regularne, bo w rosyjskim koszt tego pudełka myślę, że zamknął się w 25 zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mimo to wolałabym to rosyjskie pudełko:]

      Usuń
  6. Wydawało mi się, że to będzie jedno z lepszych, a na pewno ciekawszych pudełek :/ Idea była fajna, gorzej z wykonaniem tym razem. Moim zdaniem bez sensu dawać polskie próbki we włoskim pudełku, a te włoskie wydają się takie nijakie. Sama sie jeszcze nie zdecydowałam na żaden box ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też myślałam, że włoskie kosmetyki poznam z innej strony. Tak jak mówisz, to co zapakowali jest nijakie i nijak z Włochami mi się nie kojarzy.Ten krem arganowy wydaje się być fajny więc mogli się szarpnąć i dać pełny wymiar.

      Usuń
  7. Ja dopiero zaczynam przygodę z boxami:) i czekam na pierwsze z shinybox i pinkjoy mam nadzieje ,że się nie rozczaruje. Faktycznie pudełeczko ciut marne.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...