Na dzisiaj przygotowałam dla Was pokaz zdjęć z Wibo
7 pastel love w roli głównej. Kolejna a'la miętka w mojej kolekcji. Takich kolorów mogę mieć miliony a i tak każdy wydaję mi się inny.
Kolor ma lekki połysk ale nie na tyle chamski, żeby się w oczy rzucał.
Po krótce o lakierze:
- dwie warstwy do pełnego krycia
- nie smuży przy malowaniu
- cienki pędzelek, dobrze się manewruje
- konsystencja jest na tyle gęsta, że nie zalewa skórek
- na paznkociach utrzymuje się ok.3-4 dni
- schnie przeciętnie, nie jest demonem prędkości
Nie widzę wad, chętnie kupiłabym reszte kolorów:]
W związku z tym, że ostatnio rzadko noszę goły lakier, postanowiłam go nieco upiększyć. Zieleń od zawsze pięknie mi się komponowała z fioletem więc w ruch poszły moje pierwsze naklejki wodne i neonowe ćwieki zakupione u
promoto.
W naklejkach się zakochałam, co za wygoda używania! Nic się nie rozmaże, nie odklei i nie haczy. Ćwieki są na tyle płaskie (co starałam sie Wam pokazać na jednym ze zdjęć), że też nie zahaczają o ubrania, itp. Wszystko pokrytę utwardzaczem z Wibo trzymało się bite 3 dni, dopiero po tym czasie odpadł jeden z ćwieków.Naklejki? Nie do zdarcia. Za to zmywają się razem z lakierem.
Szczerze polecam takie naklejki, zwłaszcza tym , które mówią, że są beztalenciem w zdobieniu pazurków (w co i tak nie wierze) :]